Wczoraj o nim zapomniałam. Z głowy mi wyleciało. Więc wywiad pokażę dzisiaj:
A oto tekst:
„Kolejny wyścig w którym wszystko zrobiliśmy idealnie – od startu do strategii i pracy zespołu. Ostateczny wynik jest uzależniony bardziej od osiągów innych zespołów, ponieważ my nie mogliśmy zrobić nic więcej. Ponownie udało się bardzo dobrze wystartować, a następnie ładnie wyprzedzić Buttona, ale potem, na średnich oponach, nie mieliśmy prędkości, która pozwoliłaby się przed nim obronić. Miałem również problem z DRS, który nie chciał się aktywować – nie walczyłem z innymi kierowcami, ale z całą pewnością pomogłoby mi to zyskać kilka dziesiątych sekundy podczas wyprzedzania. To Grand Prix trafnie odzwierciedla miniony sezon, ponieważ prawie zawsze robiliśmy wszystko co w naszej mocy, walcząc o podium w bolidzie odbiegającym osiągami od czołowej dwójki. W tym roku zdecydowanie dojrzeliśmy pod względem pracy zespołowej i właśnie w ten sposób musimy rozpocząć zupełnie inny sezon 2012. Jeśli miałbym ocenić nasze osiągi, mógłbym jedynie powtórzyć to, co powiedział już prezydent Montezemolo, który dawał nam coś pomiędzy 5 i 6, ale jednocześnie jestem dumny z tego, co zespół był w stanie osiągnąć. Potrzebujemy bolidu szybszego o jakieś pięć lub sześć dziesiątych sekundy – osiągnięcie tego nie będzie proste, ale całkowicie ufam naszym inżynierom i zespołowi, który zdominował ostatnią dekadę Fomuły 1 i ma na swoim koncie wszystkie możliwe rekordy w tym sporcie. Nie zapominajmy, że dziesięciokrotnie udało mi się stanąć na podium i zdobyć więcej punktów niż w ubiegłym roku. Strata trzeciej pozycji w klasyfikacji kierowców nie jest problemem – pierwsze miejsce jest jedynym, które tak naprawdę się liczy”.
Uśmiecha się... Należało mu się podium. To, co on wydarł z tego "niezbyt rozgarniętego" ,ładnie mówiąc, samochodu nie da się przeliczyć na punkty. Nie samochód jest (był) dobry, nie zespół miał genialne strategie (nawiasem mówiąc, to pit stopy nie były dobre)tylko Fernando jest najlepszym kierowcą. Wsadź Vettela do tego bolidu...i? Pozostawiam własnej refleksji.
OdpowiedzUsuń